MP w Gorzowie otwarte: komplet widzów, kapryśna aura i wysoki poziom
Za nami pierwszy dzień Mistrzostw Polski seniorów w lekkoatletyce. Czwartkowa część gorzowskiej imprezy stała pod znakiem kapryśnej aury oraz zaciętej rywalizacji. W sumie rozdano 36 medali, z czego najwięcej – bo aż 5 - zabrali do domu zawodnicy AZS UMCS Lublin.
Po ponad roku intensywnych przygotowań i wielu miesiącach spędzonych na dopieszczaniu rozmaitych detali organizacyjnych wreszcie w Gorzowie można było skosztować owoce pracy sztabu, który w sumie, jak zdradził jeden z koordynatorów projektu 99.PZLAMP Gorzów Wlkp. Tomasz Saska liczy ponad 200 osób.
Samych wolontariuszy jest tu 60. Pracują oni nie tylko na stadionie, ale i w miasteczku lekkoatletycznym. Do tego dochodzi 64-osobowa grupa sędziów. Kolejne kilkanaście osób pracuje tu z ramienia OSiR-u i DOMTEL-owskiej obsługi technicznej. Sędziowie i ludzie z DOMTEL-a mają rzecz jasna spore doświadczenie, ale na najwyższe słowa uznania zasługuje cała reszta, bo przecież jeszcze rok temu nie wiedzieli oni dosłownie nic o przeprowadzeniu takiej imprezy. O tym wszystkim bardzo pozytywnie wypowiadał się dyrektor OSiRu Włodzimierz Rój, któremu impnował choćby fakt, że chyba po raz pierwszy jest osobny katering dla mediów.”– tłumaczy Saska, który jest także trenerem w miejscowym ALKS AJP.
W środę przy pięknej pogodzie i niezłej frekwencji odbyła się oficjalna konferencja prasowa z udziałem: prezesa PZLA Henryka Olszewskiego, prezydenta miasta Gorzów Jacka Wójcickiego oraz zawodników: Natalii Kaczmarek i Łukasza Żoka, a we czwartek – zaraz po uroczystym rozpoczęciu - nastąpiło to, na co czekali stęsknieni kibice: rywalizacja na mistrzowskim poziomie.
W sumie podczas pierwszego dnia mistrzostw rozdano 12. kompletów medali. Największy łup zebrali reprezentanci AZS UMCS Lublin, co nie jest niespodzianką, bo ta sama ekipa triumfowała w klasyfikacji medalowej rok temu. Na pięć krążków drużyny z Lublina złożyły się dwa w rzucie dyskiem kobiet (złoto z Suwałk obroniła Daria Zabawska z wynikiem 60,77, a brąz – dzięki rezultatowi 54,42 - wywalczyła Weronika Muszyńska), złoto w rzucie dyskiem mężczyzn (Oskar Stachnik również obronił tytuł z 2022 uzyskując 60,07 i o zaledwie 2 cm wyprzedzając Roberta Urbanka z MKS Aleksandrów Łódzki), srebro Michała Rozmysa w biegu na 1500m (3:41.82, przegrał o zaledwie 0.02 sekundy z Filipem Ostrowskim z RKS Łódź) i brąz Pauliny Guby w pchnięciu kulą (16.59, wygrała Klaudia Kardasz z KS Podlasie Białystok ze swoim najlepszym wynikiem w sezonie 17.83).
Sporą dawkę emocji dostarczyły konkursy w trójskoku kobiet (wszystkie medalistki skoczyły powyżej 13. metrów, a najdalej – 13,64 – Adrianna Laskowska z OŚ AZS Poznań, która sięgnęła po trzecie kolejne złoto) i pchnięciu kulą mężczyzn. Tam – czwarty raz z rzędu - zwyciężył Michał Haratyk z KS Sprint Bielsko-Biała (20.32) przed Szymonem Mazurem (KS AZS AWF Warszawa, 20.04) i Konradem Bukowieckim z KS AZS UWM Olsztym (19.96).
W trójskoku panów swój ósmy skalp MP zdobył niezniszczalny Adrian Świderski z WKS Śląsk Wrocław. 37-latek uzyskał swój najlepszy wynik w sezonie (16.05) i po dekoracji dla medalistów nie chciał zdradzić czy zobaczymy go na skoczni za rok. Tytułu sprzed roku nie udało się natomiast wywalczyć jego koledze klubowemu Mikołajowi Czeronkowi, który w biegu na 3000m przez przeszkody – mimo iż pobiegł najlepiej w tym sezonie (8:45.77) - musiał uznać wyższość Macieja Megiera z AZS AWFiS Gdańsk (8:44.17). W rywalizacji pań na tym samym dystansie doszło do siostrobójczej rywalizacji w rodzinie Konieczek. Górą była reprezentująca WMLKS Nadodrze Powodowo Aneta (najlepszy czas w tym sezonie 9:30,62), a Alicja (OŚ AZS Poznań, 9:36,60) tym razem musiała zadowolić się srebrem. Obie panie przedzieliła mistrzyni z 2022 z Suwałk Kinga Królik (UKS Azymut Pabianice), której czas – 9:31.84 – jest od czwartku jej nowym rekordem życiowym.
Najwięcej dramaturgii miał bieg na 1500m kobiet, w którym udział wzięła m.in. Sofia Ennaoui. Niespodziewanie dla wszystkich zawodniczka AZS UMCS Lublin dała się wyprzedzić Aleksandrze Płocińskiej (SRS Kondycja Piaseczno, 4:17.98), Weronice Lizakowskiej (KUKS Remus Kościerzyna, 4:18.21) i Elizie Megger (LKS Pszczyna, 4:18.25) i zajęła dopiero czwarte miejsce. W tej konkurencji medale rozdano jako ostatnie ze względu na protest (na trasie doszło do przepychanek), który ostatecznie jednak nie wpłynął na końcową klasyfikację.
O ile wszystkie wyżej wymienione zmagania dostarczyły kompletowi widzów sporej dawki emocji to biegi na 100m – zarówno wśród pań jak i panów – rozgrzały ich do czerwoności. Chwila, kiedy cały stadion najpierw zamierał w nieskazitelnej ciszy, a potem z wypiekami na twarzy przyglądał się rywalizacji naszych najlepszych sprinterów i sprinterek najdobitniej świadczy o poziomie tych mistrzostw.
To było coś niesamowitego: 80 procent ludzi nagrywało rozgrzewkę, zachowania zawodników i same starty na smartfonach. W powietrzu czuć było atmosferę wielkiego sportowego święta i nasi najlepsi sportowcy nie zawiedli oczekiwań – opowiada Saska.
Wśród panów zwyciężył drugi najszybszy Polak w historii Dominik Kopeć (KS Agros Zamość, 10.37) przed Mateuszem Siudą (OŚ AZS Poznań, 10.42) i – ku uciesze miejscowych kibiców - Łukaszem Żokiem (ALKS AJP Gorzów, 10.50). Kopeć, który w tym roku na mityngu w Dessau pobiegł 10.05, odbierał swój medal od Mariana Woronina – posiadacza rekordu Polski. Bieg kobiet zakończył się spodziewanym triumfem Ewy Swobody z AZS AWF Katowice, która w środę obchodziła 26. urodziny. Podopieczna Iwony Krupy uzyskała czas 11.08 i wyprzedziła Kryscinę Cimanouską z KS AZS AWF Warszawa (11.26) i swoją koleżankę klubową Magdalenę Stefanowicz (11.42).
Swoboda uzyskała całkiem dobry rezultat, mimo wiatru w twarz (-1.2). To – wraz z ciekawymi rezultatami w biegach na 1500m - pokazuje, że bieżnia faktycznie jest szybka, choć początkowo niektórzy na nią trochę narzekali.– wyjaśnia Saska.
Zmagania lekkoatletycznie można było także obserwować w Strefie Kibica na Placu Grunwaldzkim. Cieszyła się ona sporym zainteresowaniem, bo – jak oszacowano – przewinęło się przez nią około 300 fanów.
Jeszcze przed jej otwarciem gromadzili się tam ludzie z dziećmi i czekali w kolejce na wejście. To rewelacyjny wynik jak na pierwszy dzień i pogodę, która nas dziś nie rozpieściła – mówi Saska.
Pogoda jest czymś, co może znów utrudnić rywalizację podczas drugiego dnia zawodów. A będzie co oglądać, bo do walki o medale przystąpią m.in. Piotr Lisek (skok o tyczce) i nasi medaliści olimpijscy w rzucie młotem. Skok wzwyż na wysokość 2,30 zapowiadał też niedawno Norbert Kobielski, a do tego dojdzie jeszcze finał 400m z udziałem Natalii Kaczmarek.
Na pogodę nie mamy wpływu, ale dołożymy wszelkich starań, aby zapewnić wszystkim jak najlepszych wrażeń. Jeszcze lepszych niż we czwartek - kończy Saska.
Tomasz Moczerniuk
Fot. Łukasz Kulczyński