
To kolejny rok, w którym mieszkańcy mogą poznawać miasto w ramach akcji „Chodźmy na spacer”. Wędrówkom po zakamarkach Gorzowa przewodzi Zbigniew Rudziński, który chętnie opowiada spacerowiczom ciekawostki o najbliższej okolicy. Dlaczego warto spacerować? Każdy spacer to kolejny dowód na to, że wciąż jest dużo do zobaczenia. – Można nie tylko spotkać pozytywnych ludzi, którzy chcą coś przeżyć, ale także odkryć coś nowego i potem o tę przyjazną wiedzę być bogatszym, a przede wszystkim, żeby zrozumieć, że ten bliski świat, za progiem wcale nie jest nudny. On jest ciekawy, tylko czasami jesteśmy zbyt leniwi i zabiegani, żeby chcieć i móc go poznać – zapewnia Zbigniew Rudziński.
Niektórzy twierdzą, że w Gorzowie brakuje turystów.
Mamy w Gorzowie turystów, wśród których szczególne miejsce zajmują sami gorzowianie. Widać to po sobotnich „spacerach po mieście”. Chętnych do zwiedzania jest tak dużo, że za każdym razem jestem zadziwiony, bo wydawać by się mogło, że niektóre formuły mogą się znudzić. Okazuje się jednak, że zawsze jest coś do pokazania, ale również ciągle przybywa chętnych, aby to odkrywać. Czasami spacerując drugi raz w to samo miejsce można wzbogacić swoją wiedzę. To nigdy nie jest tak, że wycieczka, nawet po katedrze, jest w ten sam sposób przeprowadzona, czy tak samo opowiedziana.
Co zdecydowanie warto zobaczyć w Gorzowie, oprócz miejsc najbardziej oczywistych, jak katedra czy bulwar?
Na pewno naszą wielką siłą, szczególnie wiosną, są parki. Mamy wiele drzew i dużo zieleni. W dużej mierze jest to zasługa dawnych niemieckich mieszkańców, którzy od połowy XIX wieku niemalże za punkt honoru wzięli siebie, żeby miasto było miastem zielonym, jak zwykło się mówić – miastem parków i ogrodów. Rzeczywiście czasami wręcz nawet na kredyt, zakładano takie parki. Większość istniejących w Gorzowie to są jeszcze parki poniemieckie. Podjęto wiele starań, aby istniały duże obszary parkowe ze zdumiewającą różnorodnością dendrologiczną. Kiedyś dokonałem takich obliczeń, odnalazłem w naszych parkach około 150 gatunków drzew i krzewów, w lepszym, bądź gorszym stanie. To świadczy o tym, jak dużą wagę dawni mieszkańcy przywiązywali do tej różnorodności. My też po 1945 roku sprawiliśmy, że jest kilka nowych parków, w których także jest wiele do odkrycia. Na przykład w parku 750-lecia jest fragment drogi, która co chwilę zmienia swój charakter. Jest odcinek drogi rzymskiej, średniowiecznej, a także współczesnej. Wybierając się do tego parku możemy poznać taką historię rozwoju cywilizacyjnego.
W Gorzowie jest wiele ciekawych miejsc, często nieoczywistych. Mamy ciekawe pomniki, chociażby postaci bardzo barwnych, np. przewoźnika łodzią przez Wartę Pawła Zacharka czy kloszarda Szymona Giętego. Są też pomniki postaci ważnych dla mieszkańców np. żużlowca Edwarda Jancarza. Mamy także ślady secesji… Ja zawsze mówię, że często jest tak, że my tę głowę jakoś bardzo nisko nosimy i czasami nie podnosząc jej wyżej nie dostrzegamy oczywistych rzeczy. Mamy wspaniałego dużych rozmiarów smoka, który już ponad sto lat ozdabia ulicę Mickiewicza. Czasami jak nawet zapyta się osoby, które tam mieszkają, gdzie jest ten smok, to nie każdy o tym wie. Mimo, że jest ogromny, skrzydlaty. Jak na smoka przystało, groźny, nie zieje ogniem, nie ryczy, ale jest piękny i warto go zobaczyć. Przyroda, secesja i mnóstwo innych historii, które można poopowiadać wynikających z miejsc, które już dzisiaj w dawnym kształcie nie istnieją.
Muzeum Lubuskie ma w swojej santockiej filii wyjątkowe rzeczy, jak chociażby miecz z X wieku, który jest zdobiony na głowni, atą pierwszą literą alfabetu wikingów, z którego podobno się zaczął cały nasz wszechświat. Trzeba sobie jednak zadać trud i pojechać do santockiego muzeum by miecz zobaczyć na własne oczy. Trudno się nudzić, trzeba tylko zadać sobie troszkę wysiłku i chcieć poznać świat nam bliski, powiatu, regionu, w którym żyjemy.
Które miejsce w Gorzowie najbardziej pana urzeka?
Ja jestem ukierunkowany na przyrodę, więc uwielbiam Murawy Gorzowskie, rezerwat przyrody w mieście. Bardzo rzadko się zdarza, że ktoś ma taki przywilej. Mamy kawałek pogórza z pięknymi punktami widokowymi, z fantastyczną roślinnością, tą ciepłolubną. Obecnie jest coraz cieplej, więc rośnie tam coraz więcej tego typu roślin. Wystarczy po prostu chcieć, wsiąść w tramwaj, podjechać, następnie przejść się dosłownie kilkaset metrów i znajdziemy się w zupełnie innym świecie.
Rzeczka Srebrna to także mój faworyt. Ostatni spacer z mieszkańcami odbywał się właśnie w dolince rzeczki Srebrnej. Przy okazji wspólnie posprzątaliśmy zwiedzaną okolicę. Odkrywaliśmy miejsca, które kiedyś były kopalniami węgla brunatnego. Zobaczyliśmy młyn, który tak naprawdę w pierwszym okresie swojego istnienia był tartakiem do przerobu tarcicy. Dzisiaj to miejsce, dolinka rzeczki Srebrnej, stanowi o naturalności urody naszego miasta i powiatu gorzowskiego, a niektórzy nawet sobie nie zdają sprawy, że to ciągle są w dużej mierze obszary należące administracyjnie do Gorzowa.
Wielu turystów z Polski traktuje Gorzów jako miejsce tranzytowe w drodze w góry, bądź nad morze. Jakby pan zachęcił takie osoby do zatrzymania się tutaj na dłużej?
Ciągle staram się to robić, jeśli ktoś u nas się zatrzymuje na obiad i na krótkie zwiedzanie. Bardzo często ludzie tutaj wracają, już na dłużej. Jedna szczególnie wzruszająca sytuacja utkwiła mi w głowie. Był to przyjazd grupy osób niewidzących i niedowidzących z Krakowa. Przyjechali do Gorzowa na 1,5 godziny, potem jechali dalej, ale tak im się spodobał Gorzów, że obiecali wrócić i słowa dotrzymali. Wrócili po pół roku, a ja ich oprowadzałem po Gorzowie i po powiecie gorzowskim przez kolejne pięć dni. Na koniec powiedzieli mi coś, co zapamiętam do końca życia, „że nawet my, niewidomi widzimy, że to jest piękne miasto”. Chyba nie wszyscy u nas w Gorzowie to jednak dostrzegają.
Dlaczego niektórzy tego nie dostrzegają?
Bo nam się zwyczajność w głowie zalęgła i nawet jak patrzymy na coś, co dla innych jest czymś niezwykłym, to nam się wydaje, że to jest coś tak naturalnego, jak oddychanie. Że wszyscy inni też z tego mogą korzystać, a tak nie jest. Dziesięć lat temu mieliśmy zaszczyt gościć tutaj krajoznawców, instruktorów krajoznawstwa, autorów przewodników turystycznych po Polsce i nie tylko. Byli w Gorzowie przez prawie tydzień. Każdego dnia mieli wycieczki po naszym regionie i oni też na jedną rzecz zwrócili uwagę, na którą my nie zwracamy. Powiedzieli, że rzadko im się zdarza spotkać taką sytuację, że to nie w mieście jest park, tylko miasto jest w parku. Tak nazwali Gorzów. To jest miasto, które się znajduje w parku, gdziekolwiek nie pójdziesz, w którym kierunku, dziesięć minut na piechotę i jesteś w jakimś parku. My tego nie doceniamy, bo mamy to na co dzień.
Niedawno swoją premierę miała mapa rowerowa „Gorzów i okolice”. Czy da się po Gorzowie, po powiecie, zaplanować ciekawą wycieczkę rowerową?
Oczywiście i z każdym rokiem coraz lepiej i bezpieczniej będzie można jeździć rowerem. Tę sieć ścieżek rowerowych trzeba budować przez dziesiątki lat, ale już dzisiaj można sobie pozwolić na nawet całodzienną wycieczkę. Mając tę mapę, już możemy sobie, w zależności od tego, gdzie mieszkamy, tak zaplanować wycieczkę, aby zminimalizować liczbę przejazdów poza drogami rowerowymi. I co szczególnie cieszy; dróg rowerowych jeszcze będzie przybywać.
Karolina Machnicka
fot. Karolina Machnicka