
Pochodzi z Gorzowa. Tu się urodziła, chodziła do szkoły podstawowej, muzycznej, a później do Technikum Chemicznego. Tu również stawiała pierwsze kroki na muzycznej scenie i próbowała swoich sił jako wokalistka. Jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i kojarzonych z miastem artystek. W 2019 roku otrzymała tytuł Honorowej Obywatelki naszego miasta. Na jej koncerty mieszkańcy czekają z niecierpliwością. W tym roku pojawi się u nas ponownie. Krystyna Prońko otworzy cykl letnich koncertów w ramach „Dobry wieczór Gorzów”. Z artystką rozmawiamy nieco ponad miesiąc przed koncertem.
Lubi wracać do Gorzowa i jest w mieście częstym gościem. Ale choć jej wizyty mają głównie charakter prywatny, przyjeżdża również zawodowo. Ostatni duży otwarty dla publiczności koncert Krystyny Prońko w naszym mieście miał miejsce 5 lat temu, podczas Koniec Lata Party 2017.
Artystka pamięta, że przed koncertem spadł ulewny deszcz. Zmokła scena i sprzęt techniczny, publiczność się przerzedziła, a ci którzy zostali schowali się pod namiotami daleko od sceny. – To nie był łatwy koncert, ale na pogodę nie mamy żadnego wpływu – wspomina Krystyna Prońko. Dodaje, że występy w plenerze są bardzo przyjemne, ale wyłącznie wtedy gdy warunki są sprzyjające. – Błonia nad Wartą w Gorzowie, gdzie odbywał się koncert to piękny zielony teren, ale bez utwardzonego podłoża. Po deszczu miejsce, gdzie gromadzi się publiczność zamieniała się w błotne grzęzawisko. – W takich okolicznościach jest niemal pewne, że na koncert dotrze mniejsza grupa publiczności i tak było wówczas w Gorzowie. Miejsce, w którym planujemy koncert w tym roku na Starym Rynku, nawet po ewentualnym deszczu, nie powinno zniechęcić publiczności – dodaje.
Występy przed gorzowską publicznością Krystyna Prońko lubi szczególnie. Sprawia jej to dużo przyjemności, gdy podczas prób przychodzą dawni znajomi. – Jest okazja, by porozmawiać, wrócić do czasów młodości i powspominać. Takiej wartości dodanej nie mają występy w żadnym innym miejscu – podkreśla artystka.
A muzyczna pasja Krystyny Prońko zrodziła się właśnie w rodzinnym Gorzowie, w latach szkolnych.
– Miałam w sobie taką potrzebę i chęć próbowania. Szukałam oferty kulturalnej pasującej do mnie najlepiej. Zapisywałam się na różne zajęcia, bardzo chciałam móc wyrażać siebie artystycznie i te moje zainteresowania mobilizowały mnie do szukania tej oferty po całym mieście. Wciąż próbowałam kolejnych rzeczy, podejmowałam kolejne wyzwania – mówi nam artystka.
Choć zapytana, kto był „mentorem” odpowiedzialnym za rozwój jej talentu i pasji nie wskazuje jednej osoby, lecz grupę pedagogów i nauczycieli, którzy wiedzieli jak zainteresować młodzież kulturą. Krystyna Prońko wskazuje również na sprzyjające okoliczności w latach młodości, m.in. szkolną rutynę związaną m.in. z koniecznością uczestniczenia w koncertach Filharmonii Poznańskiej, której muzycy przyjeżdżali do Gorzowa. Jako niezwykle ważny aspekt w rozwoju swojej pasji, artystka mówi o działających w mieście przyzakładowych domach kultury.
– „Klub „Chemik” w czasie, gdy chodziłam do szkoły (Technikum Chemiczne - przyp. red) działał bardzo prężnie. Był tam kabaret, kółko teatralne, a zajęcia prowadzili aktorzy gorzowskiego teatru. Były również zespoły muzyczne. Podobnie było w „Kolejarzu” i „Metalowcu”, które odwiedzałam np. w celu próby z tamtejszym zespołem – podkreśla Krystyna Prońko.
Przyzakładowe domy kultury spełniały jej zdaniem funkcje obecnych miejskich centrów kultury, ale według artystki to już nie to samo.
– Tańczyło się wtedy do żywej muzyki, zanim pojawiły się współczesne dyskoteki, były potańcówki, gdzie się grało prawdziwy big bit – na żywo! I choć warunki, nagłośnienie i jakość grania dalekie były od ideału, to każdy mógł przyjść , potańczyć, posłuchać nawet zagrać. Możliwość wyboru, próbowania swoich sił w różnych dziedzinach i różnorodność oferty kulturalnej, jaką dawały domy kultury, owocowała. Osoby zainteresowane sztuką mogły znaleźć coś dla siebie. Te możliwości były stwarzane przez zakłady pracy, a Gorzów był miastem przemysłowym i zakładów było sporo. Przyzakładowe kluby spełniały kluczową rolę w edukacji kulturalnej oraz rozwoju umiejętności i kompetencji kulturalnych mieszkańców.
Kluby konkurowały między sobą, a to mobilizowało do szukania coraz to bardziej rożnych form artystycznych. I choć świat się dziś zmienił i tamtych czasów już nie będzie, to wciąż uważam że te doświadczenia minionych lat powinny być ważne w kształtowaniu współczesnej oferty kulturalnej – zauważa Krystyna Prońko.
A ‘propos doświadczeń i wspomnień lat minionych, chętnie wraca do Gorzowa, ale z nostalgią przyznaje, że choć miasto się rozwija i zmienia, co cieszy mieszkańców, to jej te zmiany nie zawsze odpowiadają, bo – jak mówi nieodwracalnie zmieniają krajobraz z jej młodości. Pamięta Park Wiosny Ludów pełen róż i łabędzi oraz kino „Słońce” z plenerowymi pokazami na tarasie w budynku przy ul. Chrobrego, tuż przy szkole muzycznej do której uczęszczała. – To mój Gorzów, moje wspomnienia – podkreśla Krystyna Prońko.
I choć od ponad 40 lat nie mieszka w Gorzowie, wciąż jest jedną z najbardziej lubianych i rozpoznawalnych oraz szanowanych mieszkanek miasta. W 2019 roku dołączyła do wyjątkowego grona Honorowych Obywateli.
– To była dla mnie duża niespodzianka. Zadzwonił przewodniczący Rady Miasta i zapytał, czy nie mam nic przeciwko przyznaniu mi tego wyróżnienia – śmieje się artystka. – Oczywiście uznałam to za ogromne wyróżnienie i przyjęłam tytuł z wielką radością. To jest ważne dla mnie, że w moim rodzinnym mieście się o mnie pamięta. Wyróżnienie to też ważny sygnał, że kultura jest warta uwagi. Rok później bowiem ten samy tytuł Honorowego Mieszkańca Gorzowa otrzymał dyrektor gorzowskiego teatru Jan Tomaszewicz. A zatem, poza moim osobistym odczuciem, jest to również świetne podkreślenie znaczenia kultury. A najlepsza promocja miasta odbywa się właśnie przez kulturę i ludzi kultury. Jestem dumna ze swojego pochodzenia i możliwość dołączenia do zacnego grona honorowych obywateli Gorzowa to było niezwykłe wyróżnienie – zaznacza artystka.
Podobne wyróżnienie Krystyna Prońko otrzymała kilka lat wcześniej w gminie Cisna, o której zaśpiewała jedną ze swoich najpopularniejszych piosenek „Deszcz w Cisnej”. Piosenka pochodzi z drugiego solowego albumu wokalistki oraz towarzyszącego jej zespołu Koman Band z 1978 roku.
– W 2002 roku chcieliśmy przypomnieć sobie jak to było w latach siedemdzieiatych , gdy byliśmy tam pierwszy raz i pojechaliśmy do Cisnej na próby i koncert i tam przyznano mi obywatelstwo gminy, sprawiając mi tym dużą radość, zwłaszcza, że to była niespodzianka podczas koncertu – opowiada Krystyna Prońko.
Tegoroczny koncert Krystyny Prońko otwiera miejski cykl „Dobry wieczór Gorzów”, który artystka już zdążyła poznać. W ubiegłym roku miała krótki epizod na scenie na Starym Rynku. Gościnnie wystąpiła z Majką Jeżowską, która koncertowała z okazji urodzin miasta 2 lipca.
– To była spontaniczna decyzja. Byłam w Gorzowie na miejskich uroczystościach, (Urodzinowa sesja Rady Miasta - przyp. red.), a wieczorem tego dnia grała Majka. Pojawiłam się na Starym Rynku i zrobiłam jej niespodziankę – śmieje się wokalistka. Przypomnijmy obie panie znają się i przyjaźnią od lat.
Zapytana o inicjatywę Gorzowa połączenia sił instytucji kultury i przygotowanie cyklu wakacyjnych wydarzeń otwartych dla mieszkańców wskazuje na dobre praktyki w miastach europejskich, gdzie takie plenerowe koncerty są organizowane już od wielu lat.
– To cenna inicjatywa i bardzo twórcza. I choć w wielu miejscach na świecie, coraz częściej również w Polsce, mieszkańcy potrafią się zorganizować sami, to bez wsparcia samorządowego jest to znacznie trudniejsze. W Londynie na przykład wydarzenia z udziałem ulicznych muzyków koordynuje ich Związek Zawodowy. W Polsce taki związek również działa, ale od niedawna i nie podjął jeszcze takiej inicjatywy a może warto byłoby im takie rozwiązanie zaproponować – sugeruje artystka.
Bo impuls do takiej organizacji – jak podkreśla, powinien „iść z dołu”. To znaczy sami muzycy i mieszkańcy powinni być inicjatorami podobnych artystycznych wydarzeń na terenie miasta, a rolą samorządu lub na przykład związku zawodowego muzyków powinna być koordynacja takiego przedsięwzięcia.
Miejsca, gdzie artyści mogliby się prezentować powinny być przygotowane i wskazane przez takich koordynatorów. I tak się dzieje na całym świecie, my w Polsce jeszcze raczkujemy. Gorzów podjął się realizacji takiego przedsięwzięcia i to bardzo cieszy. Liczę że podobne inicjatywy będą się w Polsce pojawiały i kiedyś letnie koncerty w plenerze będą elementem kulturalnego pejzażu również polskich miast – zaznacza.
Koncert Krystyny Prońko w Gorzowie zaplanowany jest na niedzielę, 19 czerwca na scenie „Dobry wieczór Gorzów” na Starym Rynku. Początek o godzinie 19.00. Artystka nie zdradziła planów na gorzowski koncert, ale zapowiedziała że na pewno pojawią się stare przeboje oraz piosenki nowego repertuaru, ponieważ jak sama zaznacza, wciąż koncertuje, pracuje, bo śpiewanie to jej pasja, ale jednocześnie zawód. – On mnie determinuje do tego żeby pracować i pracuję! Mam nadzieję, że z pożytkiem dla wielu, a przede mną wciąż jeszcze wiele do nagrania i wyśpiewania – kończy artystka.
I tego jej życzymy w imieniu mieszkańców rodzinnego miasta.
Marta Liberkowska
fot. Adam Tuchliński