Zimą najlepiej rozgrzać się… na lodzie!

 

Jazda na łyżwach to zimowa atrakcja mająca mnóstwo sympatyków.  Pierwszy raz łyżwiarze mogli skorzystać z lodowiska Słowianki dwadzieścia lat temu. Od tego czasu na taflę lodu wyjechało wielu mieszkańców Gorzowa, niektórzy aby stawiać pierwsze kroki na lodzie, inni aby doskonalić już zdobyte umiejętności, jeszcze inni, aby uczyć swoje dzieci lub po prostu aby wspólnie z rodziną spędzać aktywnie czas.

Czym jest rolba, jak wygląda proces mrożenia lodowiska i czy przez ostatnie dwadzieścia lat w Gorzowie wytworzyła się kultura jazdy na łyżwach, opowiada długoletni kierownik lodowiska i instruktor jazdy na łyżwach – Janusz Wojtysiak.

 

Czy po dwudziestu latach działalności lodowiska gorzowianie lepiej jeżdżą na łyżwach?

Znacznie lepiej! Od kiedy Słowianka prowadzi lodowisko, istnieje szkółka nauki i doskonalenia jazdy na łyżwach. Można powiedzieć, że przez szkółkę przeszły już dwa pokolenia. Moi uczniowie, którzy na początku uczyli się jeździć, teraz na nauki przyprowadzają swoje dzieci. Da się zauważyć, że umiejętności oraz kultura jazdy znacznie się poprawiły. Świadczy o tym także zmniejszająca się z roku na rok liczba wypadków.

 

Czy podczas jazdy na łyżwach niezbędny jest kask i ochraniacze?

W szkółce nauki i doskonalenia jazdy na łyżwach wymagamy żeby dziecko miało kask, ochraniacze nie są wymagane, ale warto z nich korzystać, bo chronią i sprawiają, że na lodzie jest bezpieczniej, a upadki dzięki nim nie są tak bolesne. Kaski można u nas wypożyczyć.

 

Czy trzeba namawiać gorzowian do korzystania z lodowiska?

Nie trzeba do tego namawiać. Jazda na lodzie nie jest jednak sportem całorocznym. Na zimę zapraszamy na lodowisko, a w sezonie wiosenno-letnim często polecam moim uczniom i ich rodzicom jazdę na rolkach. Mamy także sytuacje, zwłaszcza na początku sezonu, kiedy na lodowisko przychodzą ludzie, którzy wybierają się na narty. Taka jazda na lodzie, to bardzo dobry trening przed nartami.

 

Jak przez lata funkcjonowania lodowiska rozwinął się sport związany z jazdą na łyżwach?

Hokej w Gorzowie to sport sprzed kilkudziesięciu lat. Teraz na treningi przychodzi do nas grupa seniorów Stilonu Gorzów, którzy pamiętają jeszcze „Lodostil” (lodowisko przy zakładach „Stilonu”, na którym swoje mecze rozgrywali hokeiści – przyp. red.). Na zakończenie sezonu rozgrywają turniej z udziałem graczy z kilku klubów z Polski.  Poza tym, w ostatnich latach grupa pasjonatów założyła Stowarzyszenie Ice Skating Gorzów. Doskonale jeżdżą, to są prawdziwi profesjonaliści. Wśród zawodników jest duża rozpiętość wiekowa, przychodzą tam nawet moi uczniowie, którzy jeżdżą w tej chwili dużo lepiej ode mnie. Aż miło popatrzeć!

 

Kilka razy dziennie na lodowisko wjeżdża tzw. rolba. Co to za maszyna i jak działa?

To specjalistyczny sprzęt. Rolba ma całą listwę z nożami, które tną nierówny lód, zbiera go tzw. „ślimak”, a w to miejsce wylewana jest letnia woda. Koniecznie letnia, by dobrze wypełniła wszystkie ubytki. Po przejeździe rolby tworzy się piękna, gładka warstwa lodu. Im jest chłodniej, tym praca rolby trwa krócej, nawet ok. 15 minut. Przez ostatnie 20 lat rolba przepracowała już ponad 3500 motogodzin.

 

Jaka temperatura musi się utrzymywać, by lodowisko mogło zacząć działać?

Mrożenie wygląda tak, że wylewamy wodę przez kilka dni i nocy, tworząc warstwy milimetr po milimetrze. W nocy może być kilka stopni na plusie, w dzień ok. dziewięciu. Wszystko zależy od pracy naszej sprężarki. Pod sztuczną trawą jest beton, a pod nim taka „wężownica”, jak przy ogrzewaniu podłogowym. W nim znajduje się chłodzący glikol, który nie zamarza nawet przy minus dwudziestu stopniach,  ale utrzymuje taką temperaturę, która powoduje, że zamarza woda. Kiedy wylejemy lodowisko, to temperatura może się utrzymywać nawet do kilkunastu stopni. Najważniejsze, aby nie było słońca i wiatru, który jest największym wrogiem lodowiska, bo zwiewa tę wierzchnią warstwę, powodując, że pojawia się woda.

 

Czy są jakieś sytuacje, które w szczególny sposób pan zapamiętał  podczas dwudziestu lat pracy na lodowisku?

Kilka lat temu przyszła do mnie pani, która jeździła na łyżwach zanim straciła wzrok. Bardzo chciała spróbować tej jazdy na ponownie. Pomogłem jej. Jeździliśmy razem za rękę, a ona doskonale sobie radziła.  

 

Jan Wojtanowski

 

 

 

 

 

 

powrót
DO GÓRY
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok
Twoja przeglądarka blokuje powiadomienia. Kliknij Bezpieczna (Secure) i kliknij Zezwalaj
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.