
O najważniejszych kierunkach rozwoju uczelni oraz o jej obecnej ofercie rozmawiamy z Romanem Gawroniakiem, kanclerzem Akademii im. Jakuba z Paradyża.
Co w przyszłym roku dla uczelni będzie najważniejsze?
Sądzę, że jak zwykle wiele się będzie działo na wszystkich kierunkach, ale medyczne wymagają ogromnego zaangażowania/ Wcześniej w ciągu ostatnich kilku lat ogromny wysiłek włożyliśmy w kierunki techniczne, inżynierskie; robotyka, automatyka, informatyka. Absolwenci tych studiów są bardzo potrzebni na rynku. Mechanika i budowa maszyn – to również bardzo wartościowi inżynierowie, najbardziej klasyczni. Kolejny kierunek to inżynieria bezpieczeństwa. Zapewniamy wykształcenie, które dopełniamy wysokiej jakości laboratoriami. Laboratoria, to był z naszej strony wielki wysiłek finansowy, ale było warto. Jest ich siedemnaście, dają dobre przygotowanie, by wejść do przemysłu. Ale cały czas wiedzieliśmy, że brakuje nam laboratoriów z wyższej półki laboratoryjnej, takich na poziomie badawczym. Dzisiaj to już mamy i możemy spokojnie o tym powiedzieć, bo wiemy to od studentów studiów magisterskich, którzy zdobyli tytuł inżyniera na znanych politechnikach, ale naukę dalszą chcieli kontynuować w Gorzowie. Zdecydowali się, bo dajemy im w trakcie studiów nowe umiejętności, potwierdzone certyfikatami. Na przykład, inżynierowie mechanicy wchodzą na rynek pracy, nie tylko z tytułem, ale posiadają 15-17 różnego rodzaju certyfikatów. Potrafią spawać na wysokim poziomie, obsługiwać obrabiarkę numeryczną, robić cięcia wodą. Nie chcę powiedzieć, że się uważamy za lepszych niż politechniki, ale jesteśmy uczelnią, która ma odpowiadać na potrzeby rynku – Gorzowa i północnej części województwa.
Czy w takim razie powstające Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu, może być naturalnym wstępem do tych procesów nauczania, które mogą być kontynuowane u was?
Dokładnie tak. Stąd się bierze cała masa różnego rodzaju powiązań na styku – miasto i uczelnia. Pani rektor zawsze mówi – głos władz miasta – ludzi, którzy reprezentują spektrum spraw związanych z funkcjonowaniem i rozwojem miasta musi być ważny dla władz uczelni. I tak się dzieje. Bo to prezydent zainspirował nas, żeby pójść w kierunki medyczne. Wcześniej uważaliśmy, że jest druga uczelnia w Gorzowie, która była do tego przygotowana, a my musielibyśmy startować od zera. Ale prezydent uznał, że dynamika działania, poziom zorganizowania Akademii im. Jakuba z Paradyża pozwoli na realizację tego ważnego celu. Zaczęliśmy więc i w półtora roku uruchomiliśmy pielęgniarstwo. To są ogromne koszty – pielęgniarstwo i ratownictwo to jest już dobrze ponad 10 mln wydatkowane z naszej strony, ale to jeszcze za mało, bo my będziemy potrzebowali jeszcze kilkanaście milionów złotych na Centrum Symulacji Medycznej, po to by wejść z kształceniem medycznym na taki poziom, który będzie gwarantował naprawdę najwyższą jakość. Miasto nam w tym pomaga swoją dotacją.
Nauki medyczne wyrastają na ważny filar nauczania w Akademii. A jakie są plany na przyszłość?
Przyszłość będzie zależała od naszej siły działania i od możliwości finansowych. Wiele zmieniła pandemia. Przed pandemią wystartowaliśmy z pielęgniarstwem intuicyjnie. Sygnał był od prezydenta miasta, ale naraz się okazało, że nasze kształcenie to jest strzał w dziesiątkę. Dzisiaj przy naszych warunkach lokalowych i laboratoryjnych możemy kształcić na jednym roku 45 studentek pielęgniarstwa i podobną liczbę na ratownictwie. Przy tych możliwościach, nic więcej. To jest i dużo i bardzo mało. Bo kandydatów mamy 2-3 razy więcej. Musimy zrobić ogromną przebudowę budynku numer 8, tam będzie Centrum Symulacji Medycznej. Jesteśmy w trakcie przygotowywania koncepcji architektonicznej, projektu budowlanego. To się musi stać w ciągu półtora do dwóch lat maksymalnie. Będzie u nas ratownictwo, pielęgniarstwo, dietetyka i medycyna laboratoryjna. Możemy mieć różnego rodzaju szpitale, ale analityka staje się jedną z najważniejszych dziedzin medycznych. Mamy bardzo bliskie relacje ze szpitalem wojewódzkim w Gorzowie i byłem zaskoczony, że tamtejsze laboratorium wykonuje milion procedur rocznie. To jest dowód, jak potrzebni są analitycy - tu w Gorzowie, ale przecież również w Międzyrzeczu, Skwierzynie, Kostrzynie i wielu innych szpitalach.
W sprawie diagnostyki analitycznej podpisaliście ostatnio ważne porozumienie.
Tak, podpisaliśmy porozumienie z ministerstwem zdrowia, ale przede wszystkim z izbą analityków i izbą diagnostów, bo to będzie kluczowe w momencie procedowania przygotowań. Pani Rektor prof. Skorupska-Raczyńska powołała zespół, który pracuje nad programem, szacujemy koszty. Kluczowa do powstania tego kierunku jest współpraca z gorzowskim szpitalem, bo tam są nowoczesne laboratoria i nasi studenci będą z nich korzystać. Bez postępu jaki zrobił szpital, my nie bylibyśmy w stanie nic zrobić. Niezbędne są nasze wzajemne dobre relacje. Musimy też mieć świadomość, że jesteśmy miastem bardzo ambitnym, ale za małym, żeby różne instytucje były samotnymi wyspami, działały niezależnie. Jest naturalny lider miasta – jego prezydent – i ten lider nadaje kierunki. Uważam, że są one właściwe. Mamy odpowiadać na zapotrzebowanie społeczne, na to co się dzieje w strefie ekonomicznej, jakie przyjdą fabryki, na to co się dzieje w zakresie zdrowia, pomocy społecznej. Na przykład, nasi absolwenci pedagogiki sprawdzają się w centrach pomocy rodzinie i podobnych instytucjach. Po to jest uczelnia, nieduża, ale będąca w stanie spełniać oczekiwania lokalne. Jesteśmy też dostrzegani w kraju. Dlatego, że mamy w tej chwili otwartych trzydzieści programów narodowego centrum badań i rozwoju. Musieliśmy wystartować w konkursach, wygrać je, dostać pieniądze i realizować programy. To między innymi dzięki temu w tych kierunkach inżynierskich mamy możliwości na oferowanie dodatkowych umiejętności.
W czerwcu uczelnia gościła miasto u siebie, w uczelnianej auli odbyło się wręczenie stypendiów, to chyba nie jest przypadek? Jak aktualnie wyglądają relacje uczelni z miastem?
Według mnie bardzo dobrze. Po pierwsze, od września, cała duża grupa uczniów technikum wejdzie do naszego laboratorium środowiskowego i tam dwa dni w tygodniu będzie miała zajęcia, czyli uczniowie wejdą na naprawdę dobry poziom technologiczny, na ćwiczenia na supernowoczesnych urządzeniach. Po drugie, w październiku na ulicy Targowej nastąpi otwarcie nowej siedziby Gorzowskiego Ośrodka Technologicznego i Inkubatora Przedsiębiorczości. O tym nie wszyscy mieszkańcy muszą wiedzieć, ale dla nas to bardzo ważne wydarzenie. Ponad 40 najambitniejszych młodych ludzi – z Gorzowa i okolic, będzie mogło założyć firmę, mieć wsparcie finansowe i prowadzić działalność biznesową. To cel, na którym zależy wszystkim tym, którzy myślą o rozwoju miasta i regionu, wśród nich prezydentowi miasta i władzom uczelni z Panią Rektor na czele. Młodzi ludzie kończą studia w Gorzowie, tu zakładają firmy i tu żyją. Bo jeśli chodzi o warunki życia to Gorzów pod tym względem jest super miastem. Przecież w tych wielkich milionowych metropoliach wcale nie jest tak łatwo żyć, jak się pozornie wydaje. Życie w korkach, wiele godzin spędzanych w trakcie komunikacji (praca – dom), koszty utrzymania, czynsze, brak zieleni. A Gorzów w tym zakresie, z mojej perspektywy, jest miastem wręcz idealnym. Cieszy mnie na przykład przebudowa ulicy Spichrzowej, dzięki której centrum miasta będzie bardziej oddychało, bo transport przesunie się na obrzeża tego centrum.
Powiedzmy kilka słów o innej ważnej inicjatywie, czyli o Generatorze Innowacji dla Przemysłu 4.0.
Ta inicjatywa trochę wiąże się z tym o czym mówiłem wcześniej, z rozwojem Gorzowskiego Ośrodka Technologicznego i z naszym partnerstwem w tym rozwoju. Ale wiąże się też z kilkoma innymi zagadnieniami, na przykład z tym, że uczelnia uczestniczy w Klastrze Polska, czyli w takim stowarzyszeniu, w grupie instytucji ogólnopolskich, z Lublina, Białegostoku, Rzeszowa, Katowic, Opola, Szczecina i z Gorzowa. Stowarzyszenie nie dotyczy wielkich metropolii, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław, tylko obejmuje miasta o mianie miast średnich i powyżej średnich. Wymieniamy się doświadczeniami i mamy kontakt z najnowocześniejszymi możliwościami przemysłu usytuowanego w tych miastach. I z wiedzą o potrzebach społecznych. Takim wielkim laboratorium społecznym w tym zakresie są Katowice. Możemy się wielu rzeczy nauczyć. Politechnika Gliwicka, która jest w tej strukturze dysponuje supernowoczesnymi urządzeniami dla przemysłu, z których dzięki współpracy nasi studenci będą korzystali i z tym doświadczeniem nasi absolwenci pójdą na lokalny rynek do pracy – ze zwiększonymi umiejętnościami, ze zwiększoną kulturą techniczną. Nas nie byłoby stać na zakup i posiadanie takich urządzeń. Budujemy odpowiednią koalicję miast, uczelni, instytucji, dzięki temu my również jesteśmy w kraju postrzegani jako cenny partner dla nauki i biznesu. W tej koalicji Gorzów występuje wspólnie – uczelnia, miasto, strefa ekonomiczna i Gorzowski Ośrodek Technologiczny. To jest struktura, która pomaga Gorzowowi w rozwoju gospodarczym.
Czy elementem tej więzi, tworzenia tego związku jest również podpisanie umowy z miejskimi spółkami w sprawie budowy Lubuskiego Parku Technologii Badawczo – Wdrożeniowej Ekoenergia?
Tak. Nasza uczelnia, dwie miejskie spółki i Lubuska Organizacja Pracodawców chcemy połączyć siły w zakresie prac nad wdrożeniem nowych technologii energetycznych, szczególnie w wykorzystaniu wodoru. Ta energia wydaje się energią przyszłości. Chcemy mieć swój wkład, swoje doświadczenia w tej dziedzinie. Jesteśmy na początku drogi, ale nie uciekamy od takich wyzwań. Jesteśmy gotowi w sensie naukowym wejść w takie programy.
W tych działaniach i uczelni, i miasta, widać dużo ambicji.
W Gorzowie, a wiem to po rozmowach z wieloma ludźmi, często nie dostrzegamy naszego potencjału, tego jak rozwinęliśmy się. Wiele średnich firm, usytuowanych w Gorzowie i wokół, to supernowoczesne organizmy, które potrafią produkować na rynek amerykański czy japoński. My z nimi współpracujemy. Każdy z dziekanów dostał polecenie od władz uczelni, aby w zakresie tematyki, którą się zajmują, zorganizować interesariuszy i współpracować. Na wydziale technicznym jest to ponad 50 firm. Jednym z efektów takich działań, mających wpływ na dydaktykę jest to, że firmy powiedziały nam – chcemy inżynierów, którzy będą przygotowani pod nasze potrzeby, wprowadźcie studia naprzemienne. I studia naprzemienne zostały wprowadzone – pół roku w firmie, pół roku z nami. Wtedy absolwent idzie do firmy i tam już nie ma okresu stażowego, jest od razu wprowadzany do produkcji, bo on wszystko wie. Jest to nasza wzajemna korzyść, przedsiębiorcy gorzowscy to dostrzegają.
W naszej rozmowie o uczelni, o jej relacjach z miastem, nie możemy zapomnieć o sporcie. Uczelnia jest w niego mocno zaangażowana.
Od samego początku, kiedy powstała uczelnia, uznaliśmy, że sport jest dla nas ważny. Na początku postawiliśmy na kobiecą koszykówkę, bo kobiet na naszej uczelni jest najwięcej. Potem również na lekkoatletykę. Postąpiliśmy tak z dwóch powodów. Po pierwsze, sport jest dobrą wizytówką i dzięki sportowi uczelnia jest nieźle rozpoznawalna. Po drugie, sport jest naturalną aktywnością młodych ludzi. I my mówimy: przyjdź studiować, nie siedź tylko przy komputerze, działaj. Akademickie Liceum Mistrzostwa Sportowego to piłkarze i koszykarki, to wszystko jest pod naszymi auspicjami. Stilon Gorzów zaplecze młodzieżowe ma dzięki nam. Oni się u nas uczą. To samo z dziewczynami z koszykówki. Teraz z młodymi lekkoatletami. To, co zrobił prezydent miasta, ten fenomenalny stadion lekkoatletyczny, który w przyszłym roku będzie gościł niesamowitą imprezę – mistrzostwa Polski w lekkoatletyce, to ważny krok w rozwoju. Mam nadzieję, że na tych mistrzostwach brązowe, srebrne, a nawet złote medale będą zdobywać studenci i absolwenci AJP.
No to podsumujmy te wszystkie relacje i więzi uczelni i miasta oraz przyszłe perspektywy. Jak pan mógłby je ocenić?
Oceniam je bardzo dobrze. Prezydent Jacek Wójcicki zawsze podkreśla istotę tych relacji, podobnie uważa profesor Elżbieta Skorupska-Raczyńska, Rektor naszej uczelni. Podkreślam jedną rzecz, to wszystko robimy na miarę Gorzowa. Mamy ogromne ambicje, ale jesteśmy też realistami. Mamy świadomość, że funkcjonujemy w warunkach średniej wielkości miasta, a nie metropolii. Jesteśmy w Gorzowie, a nie w Poznaniu. Nie jesteśmy uczelnią 30-50 tysięczną i nią nie zostaniemy. Mamy dwa i pół tysiąca studentów i działamy na naszą miarę. Na rynek pracy dajemy dobrze przygotowanych absolwentów i tylko w lipcu daliśmy ich pięciuset.
Wiesław Ciepiela
fot. Jan Wojtanowski