Na tej trasie nie mogło zabraknąć Gorzowa

Dawid Kwiatkowski, nasz chłopak, człowiek stąd. Przebojem wdarł się na polską scenę muzyczną, a jego piosenki śpiewa cała Polska. To dla niego wyjątkowy rok, ponieważ obchodzi 10-lecie swojej działalności artystycznej.

Już 2 lipca mieszkańcy Gorzowa  usłyszą cię podczas koncertu z okazji urodzin miasta. Przed tobą wystąpią na scenie  inni gorzowianie, m. in.  Krystyna Prońko i Błażej Król. Czy ten koncert będzie dla ciebie szczególny? Na pewno nie omijasz Gorzowa i zakładam, że prywatnie od czasu do czasu tu zaglądasz, już dawno cię jednak nie słyszeliśmy  ze sceny.

Ten rok jest dla mnie ważny, ponieważ obchodzę swoje dziesięciolecie. Nie mam pojęcia kiedy to zleciało, ale to fakt: 10 lat temu wydałem swój pierwszy utwór „Biegnijmy”. Nie lubię do niego wracać i od wielu lat nie śpiewam go na scenie, ponieważ jestem już gdzieś dalej, jeśli chodzi o muzykę i komponowanie. Mam jednak do niego sentyment. Podczas koncertu w Gorzowie będzie nawet kawałek tego utworu, ale poprosiłem, żeby mój chórek to śpiewał, ponieważ ja już nie mogę (śmiech). Trasa koncertowa przebiega trochę pod znakiem tej "10" i nie wyobrażałem sobie, żeby mogło na niej zabraknąć Gorzowa.

Najchętniej grałbym w Gorzowie co roku. Wiem, że to byłby przesyt, ale uwielbiam tu wracać. Kiedy stoję na scenie w Gorzowie, czuję się całkiem inaczej, aniżeli gdzieś na scenach w  Polsce. Kiedy tu śpiewam, w mojej głowie pojawiają się obrazy z przeszłości. Momentalnie przypominam sobie nie tyle to skąd jestem, bo to wiem i się tym szczycę, ale to, co mnie ukształtowało - jacy ludzie i gdzie tak naprawdę to wszystko się zaczęło. Na przykład kiedy patrzę na bulwar, a miałem taką okazję kilka lat temu, kiedy zagrałem koncert na scenie rozstawionej nad Wartą. Pamiętam, że stałem na scenie, spoglądałem na bulwar na drugim brzegu i widziałem siebie, który siedzi tam z gitarą na murku i gra za pieniądze.

To są dla mnie bardzo ważne koncerty, które pozwalają mi trochę wrócić na ziemię  w tym całym szaleństwie.

Mija 10 lat, twoje ostatnie single są prawdziwymi hitami. Bez ciebie  czy To takie proste można usłyszeć we wszystkich topowych stacjach radiowych. A teraz zabierasz nas do Cafe de Paris. Od razu nasuwa się też pytanie o twoje ulubione miejsce na ziemi. My od razu myślimy o Gorzowie, bo tu przecież wszystko się zaczęło. Zapewne takim miejscem jest dla ciebie też Warszawa, gdzie mieszkasz i nagrywasz płyty. A teraz mamy Cafe de Paris i zakładam, że ten Paryż to nie jest tylko taka kreacja artystyczna, ale też bardzo realne dla ciebie miejsce.

Oczywiście, że staram się pisać swoje utwory o czymś realnym. One zawsze wiążą się ze mną albo z czymś co obserwuję. A wracając do miejsca na ziemi... Gorzów to mój pierwszy dom. Warszawy też nie bałbym się nazwać domem, bo już od 10 lat tam mieszkam i uwielbiam to miasto… a Paryż to miejsce mojej ucieczki. Ucieczki, która tak naprawdę zdarza się co 3-4 miesiące, bo  mieszka tam mój brat.

Skoro mowa o twoim bracie. Gdy w Gorzowie ktoś mówi Kwiatkowski, od razu pada pytanie: Dawid czy Michał? Twój brat ma tutaj nadal wielu fanów.

Gramy zupełnie inną muzykę. Każdy z nas pisze dla swojej publiczności, ale czerpiemy naprawdę wiele od siebie nawzajem . Michał jest moim największym przyjacielem. Nawet teraz, chwilę przed naszą rozmową, rozmawiałem z nim przez telefon i de facto jest ze mną codziennie. Gdyby nie on, na pewno nie powstałoby Cafe de Paris. Prawdopodobnie takiej miłości do tego miasta bym nie miał, gdyby nie Michał. Kiedyś to on odkrywał przede mną Paryż. Gdy ja teraz oprowadzam swoich znajomych, on już siedzi w domu. Wie, że sam sobie poradzę , bo dobrze znam to miasto. Dziwię się, że aż 10 lat czekałem z napisaniem utworu, w którym przemycę Paryż. Ale już  jest moje Cafe  i teraz obracamy się w paryskich klimatach. To coś zwiastuje, jednak sam jeszcze nie wiem, co to będzie. Płyta cały czas się tworzy. Tuż przed naszą rozmową wyszedłem z busa, gdzie przez cztery godziny pisałem. Powstała bardzo rockowa piosenka. I to jest wspaniałe, że ta płyta ubiera się sama, że ten kierunek gdzieś przychodzi samoistnie, nie trzeba się nad tym za bardzo skupiać. Nie jestem w stanie stwierdzić teraz, czy płyta będzie w klimacie Cafe de Paris i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

W poszukiwaniu informacji o tobie natrafiłam na hasło encyklopedyczne w Wikipedii  - Dawid Kwiatkowski, polski piosenkarz, autor tekstów, kompozytor i osobowość telewizyjna. Czy po przygodzie związanej z The Voice of Kids możemy również dodać „nauczyciel”?

Przez te 7 lat, kiedy siedziałem na wygodnym  fotelu trenera w The Voice of Kids, nie wiem czy czegoś nauczyłem, bo o to trzeba by  było zapytać uczestników tego programu. Na pewno pokazałem tym młodym ludziom, z czym będą się musieli mierzyć, kiedy wejdą już na taką prawdziwą ścieżkę show biznesu muzycznego. Ja bardzo lubię, i przez muzykę i przez ten program, w którym tak długo brałem udział, zajmować się tymi młodymi ludźmi. Nie od strony warsztatów, bo do programu przychodziły już tak zdolne dzieci, że naprawdę niewiele trzeba było pod względem muzycznym poprawiać.  Pracowałem nad tym, żeby ukierunkować ich myśli. A wydaje mi się, że po tych 10 latach chyba wiem (bo może za 10 lat się okaże, że jednak nie wiedziałem) z czym to wszystko się je i na co muszą być przygotowani. Miałem też dość szybki kurs dorastania, przez co moje doświadczenie mogę już od dobrych kilku lat oddawać innym. Najchętniej robię to przez muzykę, będąc najczęściej bardzo szczerym w swoich tekstach, nie ukrywając za wiele. Mam nadzieję, że ludzie, widząc moją otwartość w tej muzyce, przekonują się, że szczerość i otwartość w życiu naprawdę popłaca. Jeśli natomiast chodzi o nauczycielską profesję, to tu nie czuję się kompetentny. To jeszcze nie jest ten moment. Jeszcze wielu  rzeczy mnie życie uczy i na razie to ja sam się jeszcze kształcę. Mam 27 lat i myślę, że muszę nabyć jeszcze wiele umiejętności. To nie jest czas, żebym ja uczył innych, tylko kształcił siebie. Może w przyszłości pojawi się taki pomysł, żeby uczyć innych, ale tego nie wiem. Na razie mi to po głowie nie chodzi. Chcę uczyć innych tylko tekstów moich piosenek.

Czy masz kogoś takiego na dzisiejszej scenie muzycznej, kogo możesz uznać za swojego idola, kim się inspirujesz? 

Nie mam idola. Mam kilka takich gwiazd, które uwielbiam i przez to zatrzymuję się z nimi na dłużej. Nie mam jednak jednej osoby lub zespołu w głowie, który byłby ze mną codziennie. Może to dziwne, bo będąc -  tak mówią - idolem dla kilku osób, sam takiego idola nie mam. Nie wiem dlaczego.  Mój brat ma wielu idoli, np. zespół Depeche Mode, jednak ja nie mogę nikogo takiego wskazać. Czerpię inspiracje naprawdę z przeróżnej muzyki i różnych artystów. Bardzo śledzę nowości, twórców, którzy nie są artystami znanymi szeroko i lubię wyszukiwać takich inspirujących ludzi, którzy jeszcze nie znaleźli drogi do tzw. mainstreamu.

Dawidzie, czego możemy ci życzyć w tym szczególnym dla ciebie roku?

Myślę, że kolejnych 10 lat na scenie.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich gorzowian i zapraszam na koncert 2 lipca.

 

Urszula Wośkowiak

powrót
DO GÓRY
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Ok
Twoja przeglądarka blokuje powiadomienia. Kliknij Bezpieczna (Secure) i kliknij Zezwalaj
Dziękujemy, teraz zawsze będziesz na bieżąco!
Przeglądasz tę stronę w trybie offline.
Przeglądasz tę stronę w trybie online.