Zmarł Krzysztof Tuchalski
W środę nad ranem zmarł aktor gorzowskiego teatru Krzysztof Tuchalski.
Pochodził z Elbląga. Zanim przybył do Gorzowa w 1996 roku, grał w teatrach w Toruniu, Elblągu i Koszalinie.
Jedną z pierwszych znaczących ról zagranych na gorzowskiej scenie była charyzmatyczna postać świętego brata Alberta Chmielowskiego w „Bracie naszego Boga”. Potem były kolejne. Przez 25 lat nazbierało się ich naprawdę sporo. Te, które pamiętamy z ostatnich lat, a w których Krzysztof zagrał znaczące role to: „Żona potrzebna od zaraz”, „Kolacja na cztery ręce”, „Gwałtu, co się dzieje! czy jedna z ostatnich ważnych ról w „Opowieści wigilijnej”, która niestety ze względu na pandemię, nie doczekała się premiery scenicznej.
Trudno pisać o Krzysztofie w czasie przeszłym. Wydawałoby się, że jeszcze chwile temu witaliśmy się przed próbą w garderobie czy za kulisami ściskając sobie dłonie i wymieniając uśmiechy, a dziś pozostają tylko łzy. Ogromna pustka. Odszedł człowiek o pięknym sercu. Wyjątkowo wrażliwy. Cichy, skromny. Przyjaciel, który zawsze służył pomocą i wsparciem – czytamy na stronie Teatru im. Juliusza Osterwy.
Wydział Promocji i Informacji
Fot. Teatr im. J. Osterwy